MAGDALENA CHUDKIEWICZ

MAGDA PO PORTRECIE

Na portrecie czułam się spełniona i wysłuchana. Miejsce, do którego zaprasza Przemek, jest jak odosobnienie w samym centrum miasta. Na zewnątrz zgiełk, mnóstwo świateł, turystów, tętno Warszawy. W środku spotkanie z samym sobą.

To spotkanie jest też w innym ważnym momencie mojego życia, widocznego przejścia z młodości do dojrzałości. Choć czuję, że w sercu nadal jestem tą samą istotą, moja zewnętrzna powłoka starzeje się, tracąc jędrność. Pojawia się myśl, że wielu rzeczy, odkładanych na później mogę nie zdążyć już zrealizować. Dobrze to przeprocesować, stanąć ze sobą w prawdzie.

Mój udział w portrecie autentycznym jest codzienną, nieustającą pracą nad sobą, zderzeniem się z inną perspektywą partnera. W rozmowie pojawia się spokój i wielka akceptacja wypracowana przez lata sporów i wątpliwości, czy moja prawda jest zasadna? Czy warto za nią ginąć? Pojawiam się w roli obserwatora swoich myśli i przekonań.

Moje odczucia.

Co ciekawe Portret Autentyczny to dla mnie echo tej całej drogi. Moment, w którym można usiąść w ciszy i spojrzeć na siebie bez masek, bez udawania. Patrząc na Ciebie codziennie, widzię nie tylko kobietę, którą kocham od lat, ale też osobę, która wciąż się zmienia, dojrzewa, przechodzi przez kolejne etapy życia, czasem mnie wkurza – i to jest piękne.

Dobrze jest stanąć ze sobą w prawdzie. Ale jeszcze lepiej – mieć obok kogoś, kto stoi tam razem z Tobą.


Przemysław Chudkiewicz